Strona główna

Paradoks Jorga Steina to powieść sensacyjno-fantastyczna, której autorem jest Remy San Jakubowski. Dwie zazębiające się historie: twardo stąpającego po ziemi, okrutnie doświadczonego przez los psychiatry, doktora Roberta Faraha oraz Jorga Steina, syna producenta erotycznych lalek robotów i prostytutki, reportera i astrofizyka, świetnie wykształconego analityka świata równoległego wiodą nas ku wydarzeniom obok których współczesny człowiek nie może przejść obojętnie.

O książce

Paradoks Jorga Steina to książka wymykająca się prostym schematom, wstrząsająca a zarazem zmuszająca do refleksji, pełna napięć i wartkiej, zaskakującej akcji. Pokazuje człowieka u progu ewolucji biologicznej, czasy w których przegranie umysłu na chip i transplantacja ludzkiego mózgu do powłoki robota zaczyna powoli być normą, a cyborgizacja jest zjawiskiem powszechnym. Nieśmiertelność jawi się nie jako fenomen metafizyczny, lecz technologiczne rozwiązanie. Teraźniejszość przeplata się z przyszłością, a zdarzenia na pozór fikcyjne inspirowane są prawdziwymi. W tle totalna dominacja państwa bezprawia nad jednostką, wyrafinowana gra służb, spiski, handel organicznymi narządami, kontrola umysłów, tajemnicze laboratoria i instytuty badawcze, kataklizmy wywoływane falami elektromagnetycznymi oraz wielkie miłości i dramaty bohaterów.

Ale Paradoks Jorga Steina to także książka, która wzrusza i przywołuje uśmiech. Jest bowiem opowieścią o miłości i meandrach rozczepionej duszy człowieka, symbiozie ducha z biologiczną materią i tęsknocie za lepszym światem. Krainą przetworzonych bytów bez kłamstw, gniewu, obłudy, nienawiści, w której świat postrzega się sercem, a nie tylko fizycznymi zmysłami.

Dwie zazębiające się historie: twardo stąpającego po ziemi, okrutnie doświadczonego przez los psychiatry, doktora Roberta Faraha oraz Jorga Steina, syna producenta erotycznych lalek robotów i prostytutki, reportera i astrofizyka, świetnie wykształconego analityka świata równoległego, wiodą nas ku wydarzeniom obok których współczesny człowiek nie może przejść obojętnie.

Rozmowy z autorem

Cyfrowa segregacja ludzi.

Rozmowa z Remy San Jakubowskim, autorem bestsellerowej powieści Paradoks Jorga Steina.

Co najbardziej zaskakuje pana w czasie pandemii koronawirusa ?

Zdumiewa mnie łatwość z jaką społeczeństwa, niezależnie od formy rządów, poddają się restrykcjom. Smutkiem napełnia wykluczenie ludzi starych z życia społecznego oraz wszechobecna inwigilacja od której nie będzie już odwrotu. Stoimy u progu ewolucji biotechnologicznej człowieka i cyfryzacji w każdym wymiarze życia. Elektroniczną smycz zawieszono nam na szyi i już jej nie zdejmiemy. Niedawno usłyszałem w radio piosenkę z refrenem, że jeszcze będzie normalnie… Niestety nie będzie tak jak dawniej. Świat, który znaliśmy dotąd przechodzi do historii.

Benjamin Franklin, jeden z założycieli Stanów Zjednoczonych, ok. 250 – lat temu zauważył, że wiele społeczeństw rezygnuje z fundamentalnych wolności dla tymczasowego bezpieczeństwa. Tacy ludzie – zdaniem Franklina – nie zasługują ani na wolność ani na bezpieczeństwo. W konsekwencji stracą bowiem jedno i drugie. Wolność to życie bez strachu – powiada z kolei jeden z bohaterów pańskiej powieści.

Ludzie boją się wszelkich zagrożeń: epidemii, wojen, kataklizmów naturalnych itd. i wiele są w stanie poświęcić aby przed nimi się chronić, w tym także i swoją wolność. Mają nadzieję, że nie zostaną niewolnikami a utrata praw obywatelskich będzie chwilowa. To błędne rozumowanie. Trzeba bowiem pamiętać, że strach wyrasta również z pragnienia fizycznej i psychicznej dominacji jednych osobników nad drugimi, co rodzi określone konsekwencje. Rewolucja biotechnologiczna i cyfryzacja kierują społeczeństwa na zupełne inne drogi rozwoju niż te po których dotąd się poruszaliśmy.

W Szwecji nie ograniczono swobód obywatelskich i wybrano inną drogę walki z koronawirusem niż w krajach, gdzie dominowała izolacja ludzi lub śledzenie ich każdego kroku z pomocą cyfrowych aplikacji.

W Szwecji tak naprawdę chodziło nie tylko o sposób walki z COVID – 19. Tam postawiono pytanie fundamentalne; co jest ważniejsze: prawa jednostki czy spowolnienie epidemii. Wybrano to pierwsze. Stamtąd poszedł także sygnał do demokratycznych państw Zachodu, że należałoby jak najszybciej zrezygnować z aresztów domowych i nadzoru elektronicznego. Ale szwedzka demokracja pokazała też i inne oblicze. W szpitalach, na oddziałach intensywnej terapii, chorym na COVID – 19 staruszkom podawano morfinę zamiast tlenu. W praktyce mieliśmy do czynienia z aktywną eutanazją i eliminacją osób w podeszłym wieku. Pozbawiono ludzi prawa do życia.

W Hiszpanii i we Włoszech odmawiano ludziom starszym podłączenia do respiratorów. Leczono selektywnie, preferując młodych.

To były trudne wybory. Żyjemy w czasach zarazy i jeżeli nazywamy siebie ludźmi to musimy zdać test z naszego człowieczeństwa i wrażliwości. Jeśli utracimy wiarę w człowieczeństwo to zawładnie nami strach. Omnipotencja, która sprowadzi nas na

manowce. Poddamy się bezwiednie nadzorowi elektronicznemu a potem skoczymy sobie do gardeł. Podążymy jak stado wilków za swoim przywódcą, nie zważając na skutki własnych zachowań, bo tak będzie nam wygodnie. W konsekwencji utracimy wolność i bezpieczeństwo, o czym mówił cytowany przez pana amerykański polityk.

Sporo czasu spędził pan w Chinach i innych państwach Azji południowo-wschodniej. Oglądałem ostatnio film dokumentalny pana autorstwa: Jesteście tym o czym myślicie. Wypowiadają się w nim między innymi mnisi buddyjscy, którzy doświadczyli epidemii SARS z początku XXI stulecia. Mówią o traumatycznych przeżyciach i wielkiej tragedii rodzin. Patrząc z perspektywy obecnej pandemii na zachowania ludzkie odnoszę wrażenie, że społeczeństwa Wschodu są bardziej podatne na wszelkie formy inwigilacji ale też szybciej radzą sobie z pandemią.

Dotykamy dwóch istotnych spraw: uwarunkowań kulturowych i systemów ustrojowych w których żyją ludzie oraz roli sztucznej inteligencji w zwalczaniu koronawirusa. W kulturach Wschodu, a zwłaszcza w Chinach interes zbiorowości jest stawiany ponad dobro jednostki. W demokracjach zachodnich jest akurat odwrotnie. Przykład pandemii pokazuje jednak, iż jesteśmy do siebie podobni. Władza dostrzegła, że sztuczna inteligencja jest użyteczna nie tylko w zwalczaniu zarazy lecz także w stymulowaniu zachowań ludzkich i ograniczaniu wolności. Przeciwstawianie się rządzącym jest niewskazane. Poczynania te argumentuje się dobrem ogółu. Elektroniczna smycz zaciska się coraz bardziej na szyi przeciętnego obywatela, niezależnie od tego na jakiej półkuli mieszka.

W Paradoksie Jorga Steina pisze pan, iż niepokorni czy też inaczej myślący trafiają do Wyspiarskich Szpitali Nawrócenia…

Wloką ich tam bo przeciwstawili się władzy i nie chcą żyć w permanentnym strachu. Nie oznacza to, że nie mogą artykułować swoich poglądów.

A na przykład w Państwie Środka mogą ?

W Chinach prawa człowieka w europejskim znaczeniu nie funkcjonują. Wolności i swobody obywatelskie rozumiane są tutaj zupełnie inaczej. Niemniej każdy może pisać i mówić co zechce. Rozwinięte gospodarczo państwa autorytarne wbrew temu co się powszechnie sądzi nie tłamszą aż tak mocno swobody wypowiedzi. Władza pragnie jak najwięcej usłyszeć co mają do powiedzenia obywatele – choć nie wszyscy są wylewni i bojowi – bo im więcej mówią tym więcej informacji rządzący otrzymują. Jeśli ktoś ma chorą śledzionę to znak, że jest leniwy i mało asertywny. Nie otrzyma więc pracy w przedsiębiorstwie gdzie wymagana jest kreatywność. Inny trafi do obozu reedukacji bo swoim zachowaniem i poglądami naraził wspólnotę na niebezpieczeństwo. Prawdziwe czy wydumane to oceni władza. Systemy autorytarne z natury mogą sobie pozwolić na bardziej represyjne postępowanie niż demokracje europejskie. Stąd i ta skuteczność w zwalczaniu epidemii.

Ale w demokracjach zachodnich także ograniczano swobody i wolności. Restrykcje wprowadzono w Niemczech, Włoszech, Hiszpanii. W stolicy Francji można było oddalić się od miejsca zamieszkania na kilometr i to tylko w uzasadnionych przypadkach. Nadzór elektroniczny wprowadzono w wielu państwach. Czyżby testowano posłuszeństwo obywateli i przygotowywano ludzi na jeszcze większe represje w przyszłości.

W niektórych krajach, przy biernej postawie społeczeństwa – wyjątkiem są Niemcy – rzeczywiście wprowadzono szereg ograniczeń, których tak naprawdę większość ludzi się nie spodziewała i które do czasu pandemii były społecznie nieakceptowane. Władza nie uwierzyła, że człowiek w obliczu epidemii jest w stanie zachowywać się zdroworozsądkowo i poddać się dobrowolnie niektórym ograniczeniom. Pokusa kontroli społeczeństwa za pomocą środków nadzoru i przymusu elektronicznego była tak wielka, że w system demokratyczny wdrożono rozwiązania charakterystyczne dla autorytaryzmu. Protestowali nieliczni Nie wyciągnięto wniosków z historii. Zaczęto wątpić: czy demokracja to rzeczywiście ustrój w którym jesteśmy w stanie unicestwić zagrożenie. Przerażające myślenie. Po raz kolejny przesunięto granicę cyfrowej inwigilacji człowieka przez władzę, przy jego całkowitej zgodzie. To wywoła określone skutki w przyszłości. Więc zgodzę się z panem, że najgorsze przed nami.

Co ma pan na myśli?

To co wydawało się czasowe – mam na uwadze cyfrową kontrolę społeczeństwa przez rządzących w czasie pandemii – będzie trwałe. Jeszcze niedawno mogliśmy podróżować korzystając ze zwykłego paszportu bez wielu danych. Później wprowadzono paszporty biometryczne z zakodowanym odciskiem palców i źrenicą oka. Teraz dyskutujemy o paszporcie medycznym lub immunologicznym: nie czy go wprowadzić tylko z jakim zakresem danych. Najlepiej w formie czipa. Aplikacja, która miała nas chronić przed koronawirusem jest również narzędziem inwigilacji. Wszystko dla naszego dobra i bezpieczeństwa. COVID – 19 przyczynił się do erozji demokracji. Niebywałe.

Naczelnik uzdrowiska w małej, górskiej miejscowości – wracam do pańskiej powieści – aby przypodobać się władzy wszczepił sobie w krocze trzeci czip najnowszej generacji.

Dzisiaj podejrzany lub chory na koronawirusa także ma sporo możliwości. Siedząc w domu w czasie kwarantanny może wybrać rodzaj inwigilacji: czy ma być kontrolowany osobiście przez przedstawiciela władzy, najczęściej policjanta czy może lepszym rozwiązaniem będzie aplikacja rejestrująca wszystkie jego czynności. Groteskowa sytuacja.

W Chinach każdy obywatel ma obowiązek wyrobić sobie, za pomocą takiej właśnie aplikacji swoisty kod zdrowia połączony z paszportem. Idąc na przykład do restauracji lub korzystając z publicznych środków komunikacji musi go okazać. Zielony informuje o dobrym zdrowiu, pomarańczowy wyklucza osobnika ze swobodnego poruszania się.

To jest bardzo dotkliwy rodzaj wykluczenia z życia społecznego. Ale nie musimy wcale lecieć do Wuhan aby o tym przekonać się. W Europie też tak będzie. Wszyscy wybierający się w tym roku na urlop do Hiszpanii, konkretnie mówiąc, na Wyspy Kanaryjskie, także będą wyposażeni w tego typu aplikacje. Estończycy z kolei lobbują za jak najszybszym wdrożeniem aplikacji z powszechnym kodem zdrowia itd…Ten rodzaj inwigilacji sprawia, że tworzy się cyfrowe społeczeństwo klasowo-warstwowe. Na szczycie władza, niżej jej poplecznicy, pośrodku piramidy zdrowi ludzie lub ci, którzy zdrowi już nie są ale jeszcze nie zachorowali, zaś na dole chorzy, wykluczeni i nieposłuszni. Ten kto ma dostęp do narzędzi inwigilacji i nadzoru elektronicznego, politycy, koncerny technologiczne, praktycznie decyduje o losie jednostek i społeczeństw. Tak jak w mojej powieści. Cyfrowa segregacja ludzi ma coraz więcej zwolenników. Dla naszego bezpieczeństwa i dobra – argumentują

Można rzec, że koronawirus pojawił się nieprzypadkowo.

Chce mnie pan sprowokować do dywagacji na temat teorii spiskowych, których nie jestem zwolennikiem

Ale prawdą jest, że Amerykanie obarczyli Chińczyków odpowiedzialnością za epidemię a ci Amerykanów.

Jeszcze inni Billa Gatesa, że chce zarobić krocie na szczepionce przeciwko COVID- 19. To spekulacje. Są dostępne prace naukowców z wielu krajów między innymi w czasopiśmie Nature Medicine, z których jasno wynika, że koronawirus SARS-CoV-2 należy do rodziny Coronaviridae , która obejmuje zoonotyczne wirusy u ptaków i ssaków. Jest naturalnym patogenem odzwierzęcym, który przeszedł z nietoperza na człowieka i nie jest żadną bronią biologiczną. Wśród autorów tych prac jest na przykład wybitny mikrobiolog i immunolog prof. Kristian Andersen. Prawdą jest natomiast, że w Wuhan, w chińskiej prowincji Hubei znajduje się prestiżowe laboratorium, jedno z najlepszych w świecie, w którym prowadzone są badania m.in. nad takimi patogenami jak SARS czy wirus Eboli. Niemniej naukowcy uważają, że w laboratorium nie udałoby się tak zmienić genomu wirusa aby mógłby przenosić się ze zwierząt na ludzi. Tylko natura jest w stanie tego dokonać. Nawiasem mówiąc powstanie laboratorium w Wuhan jest owocem współpracy chińsko – francuskiej a placówka ma najwyższy, czwarty poziom bezpieczeństwa biologicznego BSL-4. Pracująca przez dwie dekady w laboratorium w Wuhan, prof. Shi Zhengli przez lata była opłacana i prowadziła badania za amerykańskie pieniądze. Oczywiście pozostaje otwarte pytanie: czy Chińczycy mogli szybciej zareagować na rozprzestrzenianie się wirusa. Ale to jest pytanie również do innych nacji. We Francji pacjent zero nie miał kontaktów ani z Chinami ani z Chińczykami, z Amerykanami także. Zanim został zarażony pół roku wcześniej przebywał krótko tylko w Algierii.

Dlaczego Chińczycy obwiniają USA o podłożenie im koronawirusa?

Te wzajemne oskarżenia mają już swoją, kilkumiesięczną historię ale także i drugie dno, jeśli tak mogę powiedzieć. Chiny twierdzą, że pacjent zero rzekomo pochodzi z terytorium USA, bo Amerykanie także zajmują się badaniami nad wirusami i mają własne laboratoria. Ci, którzy w Stanach Zjednoczonych w minionym roku umierali na grypę, w rzeczywistości – mówią Chińczycy- zmarli na COVID. Jesienią 2019 roku w Wuhan odbyły się Światowe Igrzyska Wojskowe. I to amerykańscy sportowcy- żołnierze celowo, zdaniem Chińczyków, przywlekli koronawirusa do stolicy Hubei. Ale – jak sądzę – te przepychanki i wzajemne oskarżenia wkrótce się skończą…

Z tego co pan mówi wynika, że COVID ma wiele oblicz: polityczne, społeczne, medyczne…

Jest impulsem również do zmian ekonomicznych, zarówno w wymiarze lokalnym, krajowym oraz międzynarodowym. I to jest właśnie to drugie dno w relacjach chińsko-amerykańskich. Pod koniec roku kryzys gospodarczy wywołany koronawirusem będzie o wiele większy, choć obecnie i tak jest dotkliwy. Globalizacja przyczyniła się do rozkwitu ekonomicznego Chin. Dziś poszukują one różnych dróg uzależnienia się od silnych gospodarek Zachodu. Jedną z nich jest wprowadzenie przez Bank Centralny CHRL wirtualnej waluty. Oznacza to rewolucję nie tylko na rynku chińskim lecz także i na światowych giełdach oraz przyczyni się do kolosalnego skoku technologicznego. Wprowadzenie cyfrowego pieniądza pozwoli Chinom uszczelnić system podatkowy , zlikwidować pranie brudnych pieniędzy a także zatrzymać niekontrolowany odpływ kapitału, ponad 900 mld. dolarów co roku. Wprowadzeniu suwerennej cyberwaluty będzie towarzyszyło hasło uwolnić się od amerykańskiego dolara. Szybko nabierze ono praktycznego wymiaru, co może zaognić chińsko-amerykańskie stosunki gospodarcze. A odczujemy to wszyscy. Koronawirus zmienia człowieka i świat.

Dziękuję za interesującą rozmowę.

Rozmawiał Zbigniew Aaron Landau.

( Polska wersja językowa. Tytuł oryginału: Coronavirus changes man and the world )

****************************************************************************************************

Człowiek będzie żył wiecznie….

Z Remy San Jakubowskim, autorem powieści Paradoks Jorga Steina – rozmawia Ludmiła Janusewicz.

Jak daleko jest od zagadnień duchowej kultury Wschodu i duchowości do ewolucji biotechnologicznej człowieka i nieśmiertelności, tematów, które są osią pana powieści Paradoks Jorga Steina?

To zależy jaką miarą będziemy się posługiwać. Taoiści przez wieki poszukiwali eliksiru młodości, a buddyści od czasów Bodhidharmy czyli pierwszego patriarchy chan (zen) nieustannie dążą po poznania własnej natury, wnętrza człowieka. W istocie jednak pani pytanie dotyka pogranicza nauki. Celem naszego życia jest nieustanny rozwój. Żyjemy u progu rewolucji i ewolucji biotechnologicznej. Zbliżamy się do czasów, w których przegranie umysłu na chip i transplantacja ludzkiego mózgu do powłoki robota powoli stanie się normą, a cyborgizacja będzie zjawiskiem powszechnym. Kliniki biogerontologii oblegane będą przez osobników z grubymi portfelami, a w marketach bez problemu kupimy sztuczne narządy oraz implanty poszerzające funkcje mózgu. W szpitalach ektogenezy większość dzieci przyjdzie na świat poza ustrojem człowieka, a ludzie oglądać będą własne pogrzeby z innej perspektywy. Zatem nieśmiertelność jawi się nie tylko jako fenomen metafizyczny, ale i technologiczne rozwiązanie. Na płaszczyźnie technicznej jesteśmy w stanie poradzić sobie z problemem nieśmiertelności. Pozostaje jeszcze pytanie o jakość tego życia. Oczywiście nie będzie to starcie ducha z materią. Duch i materia dobrze ze sobą współpracują od zawsze. Zdobywając doświadczenie uczą się i rozwijają. Dzisiaj podążamy szeroką aleją z jednego świata do drugiego.

Czym dla pana jest duchowość i jak można zdefiniować ducha ?

Do duchowości człowiek dochodzi sam przez własne doświadczenia. Nie jest to wiara w objawienia innych. Jest sposobem patrzenia na świat sercem i miłością. Co się tyczy ducha, jeden z bohaterów powieści Paradoks Jorga Steina powiada, że dusza człowieka jest kanałem komunikacji pomiędzy człowiekiem a Istotą Doskonałą, centrum energii wszechświatów. Na płaszczyźnie metafizycznej można rzec, że duch jest zdolnością człowieka do rozmowy z Bogiem. Ale na duszę można spojrzeć również z perspektywy pogranicza metafizyki i na przykład fizyki kwantowej oraz innych nauk. Duch jako siła sprawcza materii będzie wówczas – w dużym uproszczeniu – energią i informacją. Nada materii określony kształt i da świadomość. Można rzec, że duch jest bytem, siłą sprawczą naszego fizycznego życia, który w pewnym momencie opuszcza zużytą materię i powraca do świata równoległego, głębszego poziomu istnienia, gdzie nie istnieją pojęcia: kiedyś i dawniej, a słowa wkrótce lub niebawem nic nie oznaczają. I tam także poza czasem i przestrzenią toczy się życie.

Nauka konwencjonalna odrzuca – póki co – tego typu poglądy. Mówi się na przykład o mechanice kwantowej…

Słusznie pani zauważyła, że póki co…. W nauce dominuje światopogląd materialistyczny. I ja to jestem w stanie zrozumieć i w ograniczonym stopniu zaakceptować. Dopóty pewnych zjawisk nie da się wytłumaczyć w sposób mechanistyczny lepiej o nich nie mówić. Ujawnienie przez fizykę kwantową roli obserwatora w kreacji rzeczywistości niewiele zmieniło w postrzeganiu świata. Z drugiej strony do dzisiaj nauka konwencjonalna nie wyjaśniła genezy powstania świadomości i nie odpowiedziała na pytanie: czym tak naprawdę ona jest. Stwierdzenie, że świadomość można rozumieć jako zdolność do zdawania sobie sprawy z tego co dzieje się w naszym wnętrzu i dookoła nas to zbyt mało. Zmiana twórcza i rozwój nie dokonują się jedynie za pomocą intelektu. Do tego potrzebne są intuicja czerpiąca z nieświadomych źródeł i przede wszystkim wyobraźnia. Pozazmysłowe widzenie świata niejednokrotnie wzbudza drwiny, choć mało kto neguję fakt posiadania przez człowieka wyobraźni i intuicji. Ale pomimo negacji, i to jest budujące, tu i ówdzie, zazwyczaj w ośrodkach wojskowych oraz nielicznych uczelniach prowadzi się badania nad telepatią, telekinezą, zjawiskami prekognicji (widzenie przyszłości). Do poszukiwania osób zaginionych przez jasnowidzów zdążyliśmy się już przyzwyczaić.

– Wspomniał pan o nieświadomych źródłach….W nieświadomości zawarte są informacje dotyczące nie tylko naszego obecnego życia.

To prawda. Mózg człowieka ma nieograniczone możliwości. Nieświadomość pojedynczego człowieka ma dostęp do pokładów nieświadomości zbiorowej. Mówiąc obrazowo mamy zakodowaną w sobie wiedzę z przeszłości, dotyczy to zarówno życia jednostek jak i cywilizacji

W książce wyraźnie poruszył pan problem bezprawia i autorytarnych rządów. W Królestwie Wielkiego Moona, zwanym Ogrodem Łez, rządzi wraz z koterią szef państwa, istota biologiczna z wszczepionymi implantami najnowszej generacji, długowieczny cyborg nazywany Wielkim Pelikanem. Urzęduje w stolicy kraju Paterze i został wybrany w quasi demokratycznych wyborach. Czy w takim świecie jest jeszcze miejsce na miłość?

Miejsce na miłość jest w każdym ze wszechświatów. Postrzeganie otoczenia sercem jest energią wysokiej częstotliwości. Jej przeciwieństwem jest zatruta energia niskich częstotliwości. To omnipotencja, która terroryzuje człowieka w wielkich miastach i zapadłych wioskach, skłóca rodziny, rozpala wojny. Wyrasta ona z pragnienia fizycznej dominacji jednych osobników nad drugimi, a u jej podłoża leży strach. Totalitaryzmy istniały od zawsze, tylko różnie je nazywano. W Królestwie Wielkiego Moona jest podobnie. Symbolami władzy ptasiej kasty są pieniądze, skorumpowane instytucje, wojsko, policyjne uniformy i paralizatory oraz brak poszanowania dla jakiejkolwiek formy życia. Zazdrość, inwigilacja, skłonność do intryg, ciasnota poglądów i niczym nieuzasadniona wendetta na przeciwnikach politycznych to codzienność. A czym tak naprawdę jest wolność? Wolność to życie bez strachu. Naturalnie ewolucja i postęp technologiczny mają wiele zalet, lecz są także zagrożeniem dla człowieka. Kontrola umysłów, przemysł transplantacyjny, sztucznie wywoływane kataklizmy, nędza dawców organów, autorytaryzm to najpoważniejsze z nich. Co prawda nie zostaliśmy jeszcze niewolnikami, ale czy jesteśmy wolni? To pytanie pozostawiam na razie bez odpowiedzi. Nadzieja w tym, iż każda władza wypływająca nie z wnętrza człowieka, jego dobroci i altruizmu, a z zewnętrznego źródła destrukcji i przemocy, ma swój kres. Tak stało się w Królestwie Wielkiego Moona. A miłość pokonała okrucieństwo.

Intrygujący jest wątek połączenia człowieka z robotem, na pograniczu birmańsko – chińsko – wietnamskim w laboratoriach tak zwanej Ptasiej Strefy, ulokowanych pod ziemią, gdzie dochodzi do brutalnych eksperymentów lekarzy na biologicznych osobnikach. Ludziom wszczepia się implanty, poszerza funkcje poznawcze mózgu, wymienia organy… Czy taka czeka nas przyszłość?

Niekoniecznie aczkolwiek brutalności nie można wykluczyć. Eksperymentuje się w ośrodkach naukowych na całym świecie, również w europejskich instytutach badawczych. Wszystkim przyświeca jedna zasada: na Ziemi zawsze rządził najinteligentniejszy gatunek, a był i pozostanie nim człowiek. Jak będzie wyglądał w przyszłości? Tak naprawdę nie ma znaczenia. Fuzja człowieka z maszyną wydaje się jednak najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem. W mojej powieści pojawiają się osobnicy, którzy również potrafią być oportunistami. Aby dostosować się do wymagań władzy wszczepiają sobie mikroprocesory najnowszych generacji. I – co oczywiste – chcą także żyć wiecznie. Dla nich śmierć nie jest fenomenem metafizycznym, lecz jawi się właśnie jako rozwiązanie techniczne.

I tu dochodzimy po raz wtóry do nieśmiertelności, odwiecznego pragnienia ludzkości…

Ludzie odkąd pojawili się na Ziemi – w sensie fizycznym – zawsze pragnęli nieśmiertelności. Nie żyjemy jak Abraham 900 lat i współistniejemy na tym świecie krótko. Sam pożyłbym jeszcze kilkaset lat na zielonych wyspach, lecz nie jest to obecnie możliwe. Śmierć puka do nas każdego dnia. Do serc młodych i umysłów starych ludzi. Nie ma przed nią ucieczki. A może to dusza, o czym mówiliśmy przed chwilą, która żyje poza czasem i prowadzi nas w rejony wieczności, jest dla człowieka najważniejsza. Umysł, ciało, osobowość są zaledwie jednym z paru doświadczeń ducha na Ziemi. Strach przed nieznanym i widmo koszmarnego końca organicznej materii inspiruje ludzi do działań ambitnych i nieprawdopodobnych, do ewolucji w stronę sztucznego ciała, które zostaje nośnikiem świadomości. I tak oto w myślach istot rozumnych pojawia się świeży kształt, prekursorski myślokształt: człowiek Bóg – nowy wariant przyszłości cywilizacji. Czy to nazbyt ambitny plan….?

Już dziś niektórzy ludzie są cyborgami, nosząc w swoim ciele po medycznych operacjach zastawki, implanty, tytanowe wsporniki, silikonowe piersi, przeszczepione serca i inne organy ciała. Wszczepiamy chipy w ciało, aby na przykład nie nosić ze sobą kluczy do domu, samochodu albo pamiętać numery kont, pinów czy haseł. Człowiek pragnie nieśmiertelności bo – jak pisze pan w swojej książce – przestał wierzyć w przetworzony świat ducha.

Jako istota biologiczna człowiek może żyć 120 lat, w porywach pięć wieków, podobnie jak rekin grenlandzki. Dla człowieka z pełnym portfelem to zbyt krótko, aby realizować dalekosiężne projekty polityczne lub finansowe. Żywa, choć cyfrowa istota, z transplantowanym umysłem wydaje się być idealnym rozwiązaniem. Naturalnie można się zastanawiać, czy taka istota będzie miała zdolność kreacji czy jedynie będzie żyła wspomnieniami, ale to temat na inną rozmowę. Dotykamy bowiem zagadnienia nieustannej starości. Jednak Jorg Stein, bohater powieści żyje na pograniczu świata materii i ducha. Wie, że tylko dążenie do harmonii organicznej materii i ducha daje mu komfort coraz lepszej egzystencji i zapewnia długowieczność.

Trochę przypomina mi to czasy w Mistrzu i Małgorzacie Bułhakowa, gdzie istnieje czas teraźniejszy tytułowych bohaterów mieszkających w Moskwie lat 30-tych XX wieku i czas Poncjusza Piłata, rzymskiego prefekta Judei żyjącego od 26 do 36/37 naszej ery… Czyli możemy sobie swobodnie szafować czasami…?

Owszem. Po śmierci organicznej materii zmieniamy tylko środowisko swojej egzystencji Wielu fizyków twierdzi, że jest duże prawdopodobieństwo występowania wszechświatów podobnych do naszego, a także tego, że współistniejemy ze wszystkimi wszechświatami. W teorii kwantowej na przykład uwypukla się możliwość istnienia atomów w dwóch miejscach, w identycznym stanie i czasie. Jako dziecko – a to uczucie towarzyszy wielu ludziom – pragnąłem niejednokrotnie przebywać w dwóch miejscach naraz. Na zagadnienie można również spojrzeć z innej perspektywy. Skoro na głębszym poziomie istnienia czas i przestrzeń rozmywają się to tworzymy je aktem mentalnym, a niejawny poziom istnienia może przenikać obecną rzeczywistość. Mam tylko nadzieję, że nasz świat nie jest hologramem i snem. Teraźniejszość może przeplatać się także z przyszłością i przeszłością w meandrach rozczepionej duszy człowieka, w symbiozie ducha z biologiczną materią i tęsknocie za lepszym światem, w krainie przetworzonych bytów, w których świat wciąż postrzega się sercem, a nie jedynie fizycznymi zmysłami. Co do Jorga Steina. Pracował on jako reporter dla czasopisma Glob Star w Królestwie Wielkiego Moona i w sposób tragiczny zakończył życie. Jego duch trafił do Siedliska Nieoczyszczonych Świata Równoległego. W nowym miejscu dostał posadę analityka i zatopił w sobie wszystko co złe z ziemskiej egzystencji. .Można rzec, że oczyścił się z wszelkich brudów. W ramach reedukacji w powłoce człowieka powraca na planetę. Tutaj spotyka m.in. doktora Roberta Faraha, lekarza psychiatrę, jego żonę Mei, w której jest platonicznie zakochany oraz miliardera Aleksandra Kitkowa, właściciela instytutu badawczego, pioniera transplantacji umysłu człowieka na dysk komputera i wielu jeszcze innych ludzi. Swoją misję nie realizuje osamotniony. Pomagają mu energie życzliwe, o wyraźnie zarysowanych osobowościach, w tym dwie mądre i powabne agentki ze Świata Równoległego oraz profesor psychiatrii Borys Bauman-Kiriłow.

Paradoks Jorga Steina trzyma czytelnika w napięciu, ma wartką i zaskakującą akcję, ale także niekonwencjonalny sposób ujęcia tematu, czym zmusza do myślenia i wymyka się prostym schematom. Powieść zaliczona do gatunku literatury science fiction jedynie w ograniczonym stopniu mieści się w tej formule, bowiem wytycza nowe standardy, zmuszając czytelnika do wielu refleksji nie tylko nad treścią powieści, lecz również jej formułą.

Przyzwyczailiśmy się do kanonu, klasyfikacji, trudno się nam myśli wielowątkowo. Skoro mówimy o ewolucji człowieka, harmonii ducha z materią, drodze do nieśmiertelności, cyborgizacji itd., to warto spojrzeć na wszechświat również i z tej wielowątkowej perspektywy. Paradoks Jorga Steina można naturalnie postawić na półce science fiction, ale mam wątpliwości czy to właściwe miejsce.. Bohater powieści przechodzi mozolną reedukację jako dusza i ciało biologiczne. Książka jest także opowieścią o miłości i meandrach rozszczepionej duszy człowieka, symbiozie ducha z biologiczną materią i nostalgią za lepszym światem, w którym rzeczywistość postrzega się sercem, a nie tylko fizycznymi zmysłami. Sprawia mi wielką przyjemność, że są czytelnicy, którzy czytają książkę wielokrotnie i za każdym razem odkrywają ją na nowo.

Życie po życiu opisywane jest zazwyczaj jako przejście przez opromieniony tunel…, a Pan opisuje je tak realnie…

Duch nie umiera, a materię można sobie dobrać. Bohater powieści żyje na pograniczu świata materii i ducha. Królestwo dusz rozumnych Świata Równoległego, którego bramy przekracza w momencie śmierci fizycznego ciała, składa się z trzech sektorów i paru sekcji. Nieoczyszczeni nazywają je tryptykiem radości i smutku, kręgami szczęścia, nadziei i odrzucenia.

Pierwszy obejmuje oczyszczone planety wszechświata, minioną rzeczywistość przetworzoną na nowo.

Jest to miejsce idealne, w którym osobowość ludzka całkowicie poświęciła się posłudze duszy. Kraina wiecznej szczęśliwości, stan najwyższego i ostatecznego błogostanu. Człowiek bytuje w poświacie Istoty Seraficznej, a dusza obdarzona nieznanymi gdzie indziej zmysłami bezustannie może wybierać kształty i materię, w których chce żyć. W tym środowisku nie ma podziałów, są wyłącznie miłość i równość. Wszyscy mieszkańcy sfery wykazują się kreatywnością, a idealne relacje z Istotą Seraficzną leżą u podłoża wszelkiego działania. Artyści nadal pozostają artystami, sportowcy sportowcami, a ci, którzy zrezygnowali z dawnej profesji wybierają pracę z niespełnionych dotąd marzeń, aby poczuć się szczęśliwym. To jest nowa, idealna wersja świata, w którym kiedyś żyli. Każdy z nieoczyszczonych pragnie w raju dla oczu i duszy znaleźć się lotem strzały, lecz podróż do źródła autentycznej mocy człowieka i astralnej krainy szczęśliwości, która jest naszym powołaniem i ostatecznym przeznaczeniem, trwa.

Najpierw muszą posprzątać we własnym wnętrzu, a drogę oczyszczenia wyznacza drugi z sektorów, siedlisko Brata Kwiecie, przełożonego Jorga Steina.

Jest to przestrzeń zhierarchizowana, enklawa twórczego niepokoju i nauki, miejsce przewartościowania umysłu. Organizacyjnie sektor drugi dzieli się na zarządy i sekcje. Pierwsza integruje dusze strachliwe, których wiara w miłość Istoty Seraficznej jest następstwem panicznego strachu przed odrzuceniem i karą. Sekcja druga zrzesza dusze beztroskie i bohater do nich się zalicza. Werbalnie darzą Istotę Doskonałą miłością, lecz ich ziemskie życie zaprzecza wzniosłym deklaracjom. Otrzymane od źródła energii wszechświata dary rozpływają się w pokusach osobowości, która towarzyszy im, a nam także, od chwili narodzin, aż do śmierci fizycznego ciała.

Zarząd drugi kontroluje sekcję trzecią i zamieszkałe tam dusze interesowne.

Prowadzą one nieustanny handel wymienny z Istotą Seraficzną. Wielbiąc ją, domagają się w ziemskim życiu gratyfikacji za dobre myślenie lub czyny i same tę zapłatę pobierają poprzez kodyfikację religii, organizację państwa, hierarchizację społeczeństwa, uprzywilejowanie w rodzinie. Ich osobowości doświadczały lęku, smutku, gniewu, samotności, nienawiści i wszelkich innych emocji w planetarnej egzystencji.

Sekcja czwarta grupuje dusze narcystyczne.

One w życiu ziemskim miały monopol na wygodną dla nich wszechwiedzę. Same siebie ceniły najbardziej, a miłość do istoty drugiej była nic nie znaczącym dodatkiem uwielbienia własnego.

Dusze rozumne mają przywileje i obowiązki.

Mogą wybrać rodzaj pracy, którą chcą wykonywać i powłokę, w której pragną żyć. Oczyszczanie odbywa się w terenie, na Ziemi. Dusza czasowo pomniejszona do fizycznego wymiaru łączy się z ciałem i powraca na planetę. Organiczne ciało i duch wciąż są jednością. Dusza ewoluuje i oczyszcza się wraz z osobowością człowieka, zdobywając nowe doświadczenia.

Tych szans i udogodnień pozbawieni są mieszkańcy ostatniej części Siedliska. Przekraczającym bramę sektora trzeciego ukazywał się napis: Mogłem przejść przez życie inaczej.

To specyficzna kraina bytów odrzucających wszelkie formy kontaktu z Istotą Seraficzną. W ziemskiej egzystencji nie szanujących ludzkiego życia i pogardzających każdym stworzeniem. Jest to krąg otwarty, a mieszkańcy sfery również otoczeni są miłością i mają przed sobą widoki godnej egzystencji, choć analityk – jeden z drugoplanowych bohaterów powieści – Albert Tarato, który definiuje tę przestrzeń jako stan wiecznej tęsknoty i utraconych szans, wyklucza zmiany na lepsze w tym sektorze. Jest to zatem miejsce pozbawione uczuć, działania i myślenia. Stan niebytu. Piekło.

Powieść zaskakuje zupełnie niespodziewanym zakończeniem, powiedziałabym nawet, że romantycznym, co wydaje się dość egzotyczne w świecie ludzi przemieszanych z cyborgami i robotami…

Jeśli ludzie są wzruszeni, czytając ostatnie rozdziały powieści, to znaczy, że w człowieku drzemią olbrzymie pokłady dobroci. Ta dobroć cechowała bohaterów książki pomimo, że żyli w państwie bezprawia. I to miłość człowieka do człowieka uratowała Królestwo Wielkiego Moona. Przetrwali bo uwierzyli nie tylko we własne zdolności, ale przez wszystkim w moc dobroci. Jedni przetrwali jako biologiczni osobnicy, inni jako żywe, choć cyfrowe istoty. Dążenia do harmonii ducha i materii było immanentną cechą ich postępowania. Poruszali się drogą, którą niebo zbudowało w ich sercach.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Ludmiła Janusewicz

****************************************************************************************************

Paradoks Jorga Steina czyli w drodze do nieśmiertelności.

Remy San Jakubowski odpowiada Amelii Gerschow.

– Paradoks Jorga Steina, pana najnowsza powieść, która ukaże się w październiku br. już dziś wywołuje emocje u osób mających do niej dostęp. Dwie zazębiające się historie, twardo stąpającego po ziemi i nieprawdopodobnie doświadczonego przez los psychiatry, doktora Roberta Faraha oraz Jorga Steina, syna producenta erotycznych lalek robotów i prostytutki, cenionego astrofizyka, reportera, świetnie wykształconego analityka świata równoległego, wiodą nas ku wydarzeniom wobec których współczesny człowiek nie może przejść obojętnie.

– Paradoks Jorga Steina pokazuje człowieka u progu ewolucji biologicznej. Czasy w których przegranie ludzkiego umysłu na chip i transplantacja mózgu do powłoki robota zaczyna powoli być normą, a cyborgizacja zjawiskiem powszechnym. Teraźniejszość splata się z przyszłością, a zdarzenia prawdziwe trudno odróżnić od fikcyjnych. Dzisiaj szeroką aleją podążamy z jednego świata do drugiego.

– Nie jest to droga prosta, o gładkiej nawierzchni, lecz pełna pokus oraz wstrząsających wydarzeń. Dominacja państwa bezprawia nad jednostką, wyrafinowana gra służb, handel ludzkimi organami, kontrola umysłów, kataklizmy wywołane falami elektromagnetycznymi, odwet na przeciwnikach moralno – politycznych charakteryzują Królestwo Wielkiego Moona.

– Można rzec, iż władza żywi się zemstą jak robactwo gównem. Dzieci cierpią za wydumane błędy rodziców, a wnuki za niedoskonałości dziadków. Ale nie można przecież cierpieć w nieskończoność nawet wówczas gdy symbolami rządzących są policyjne uniformy i paralizatory, a władza jest z zewnętrznego źródła.

– Na pograniczu birmańsko – chińsko – wietnamskim w laboratoriach Ptasiej Strefy, ulokowanych pod ziemią, dochodzi do brutalnych eksperymentów lekarzy na biologicznych osobnikach. Ludziom wszczepia się implanty, poszerza funkcje poznawcze mózgu, wymienia organy..

– Eksperymentuje się również w europejskich instytutach badawczych. Wszystkim przyświeca jedna zasada: na Ziemi zawsze rządził najinteligentniejszy gatunek, a był i pozostanie nim człowiek. Jak będzie wyglądał w przyszłości nie ma znaczenia. Fuzja człowieka z maszyną wydaje się najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem. Nowy osobnik także potrafi być oportunistą, aby dostosować się do wymagań władzy jest w stanie wszczepiać sobie mikroprocesory najnowszych generacji.

– Chce również żyć wiecznie. Dla niego śmierć nie jest fenomenem metafizycznym, lecz jawi się jako rozwiązanie techniczne.

– Pragnie nieśmiertelności bo przestał wierzyć w przetworzony świat ducha. Jako istota biologiczna może żyć 120 lat, w porywach pięć wieków, podobnie jak rekin grenlandzki. Dla człowieka z pełnym portfelem to zbyt krotko, aby realizować dalekosiężne projekty polityczne lub finansowe. Żywa, choć cyfrowa istota, z transplantowanym umysłem do robota wydaje się idealnym rozwiązaniem.

– W drodze do doskonałości stosuje się inne rozwiązanie przedłużające życie i poprawiające komfort egzystencji.

Przedmieścia stolicy Królestwa Wielkiego Moona pełne są slumsów, w których żyją biedacy, dostawcy organicznych narządów. W nowoczesnych laboratoriach i supermarketach bez problemu można kupić sztuczne organy, a w klinikach kwitną oddziały ektogenezy i biogerontologii, modyfikuje się geny.

– Syn prostytutki i przedsiębiorcy staje przed trudnym zadaniem naprawy państwa bezprawia. Funkcjonuje na pograniczu dwóch światów: ziemskiego i równoległego.

– Ten wyjątkowy człowiek, znakomicie wykształcony, pracował jako reporter dla czasopisma Glob Star. W Królestwie Wielkiego Moona w sposób tragiczny zakończył życie. Jego duch trafia do Siedliska Nieoczyszczonych Świata Równoległego. W nowym miejscu dostaje posadę analityka i zatapia w sobie, niczym tonący szagryn, wszystko co złe z ziemskiej egzystencji. W ramach reedukacji w powłoce człowieka powraca na planetę.

– Tutaj spotyka m.in. doktora Roberta Faraha, lekarza psychiatrę, jego żonę Mei w której jest platonicznie zakochany oraz miliardera Aleksandra Kitkowa, właściciela instytutu badawczego, pioniera transplantacji umysłu człowieka na dysk komputera…..

– I wielu jeszcze innych ludzi. Swoją misję nie realizuje osamotniony. Pomagają mu energie życzliwe, o wyraźnie zarysowanych osobowościach, w tym dwie urocze agentki ze świata równoległego. Oczywiście to zaledwie fragmentaryczna zajawka powieści.

– Przyznam się, że jestem pod wrażeniem, nie tylko trzymającej w napięciu, wartkiej i zaskakującej akcji książki, lecz i niekonwencjonalnego sposobu ujęcia tematu. Paradoks Jorga Steina zmusza do myślenia właściwie każdego z nas i wymyka się prostym schematom. Z jednej strony jest to powieść sensacyjna, z drugiej poznawczo – refleksyjna, w której akcja toczy się teraz i w przyszłości…Książka wyciska łzy ale też i przywołuje uśmiech.

-Tak naprawę Paradoks Jorga Steina jest opowieścią o miłości i meandrach rozszczepionej duszy człowieka, symbiozie ducha z biologiczną materią i nostalgią za lepszym światem.

– Krainą bez kłamstw, gniewu, strachu, obłudy i nienawiści.

– Przede wszystkim o tęsknocie za światem, w której rzeczywistość postrzega się sercem, a nie tylko fizycznymi zmysłami.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Amelia Adler – Gerschow

**************************************************************************************************

Życie po życiu

Aaron Landau pyta, Remi San Jakubowski odpowiada.

– W powieści Paradoks Jorga Steina, której jest pan autorem, nieśmiertelność jawi się nie jako fenomen metafizyczny, lecz technologiczne rozwiązanie…

– Niekoniecznie. Paradoks Jorga Steina pokazuje człowieka u progu ewolucji biologicznej, czasy, w których transplantacja ludzkiego mózgu do powłoki robota powoli zaczyna być normą, a cyborgizacja jest powszechna. Dążenie do nieśmiertelności wydaje się oczywiste. Jednak bohater powieści żyje na pograniczu świata materii i ducha.

– W książce pełnej wartkiej akcji, ale zmuszającej do myślenia, która wymyka się wszelkim próbom jej zaszeregowania, sportretował pan również życie po życiu człowieka. Pokazał , bez żadnych niedomówień, jak ten świat wygląda.

– Duch nie umiera, a materię można sobie dobrać.

– Królestwo dusz rozumnych Świata Równoległego, którego bramy przekracza bohater powieści, w momencie śmierci fizycznego ciała, składa się z trzech sektorów i paru sekcji.

– Nieoczyszczeni nazywali je tryptykiem radości i smutku, kręgami szczęścia, nadziei i odrzucenia.

– Pierwszy obejmuje oczyszczone planety wszechświata, minioną rzeczywistość przetworzoną na nowo.

– Jest to miejsce idealne, w którym osobowość ludzka całkowicie poświęciła się posłudze duszy. Kraina wiecznej szczęśliwości, stan najwyższego i ostatecznego błogostanu. Człowiek bytuje w poświacie Istoty Seraficznej, a dusza obdarzona nieznanymi gdzie indziej zmysłami bezustannie może wybierać kształty i materię, w których chce żyć. Nie ma podziałów, jest wyłącznie miłość i równość.

– Ten raj tonie w przepięknych krajobrazach i ma niewytłumaczalną moc oddziaływania., ale nie przywodzi na myśl nieróbstwa.

To prawda. – Wszyscy mieszkańcy sfery wykazują się kreatywnością, a idealne relacje z Istotą Seraficzną leżą u podłoża wszelkiego działania. Artyści nadal pozosta artystami, sportowcy sportowcami, a ci, którzy zrezygnowali z dawnej profesji wybiera pracę z niespełnionych dotąd marzeń, aby poczuć się szczęśliwym.

– To jest nowa, idealna wersja świata, w którym kiedyś żyliśmy…..

– Koniec ewolucji człowieka. Model jedności myśli, działań i uczuć połączony z Najwyższą Jaźnią.

– Każdy z nas, nieoczyszczonych, pragnie w raju dla oczu i duszy znaleźć się lotem strzały, lecz podróż do źródła autentycznej mocy człowieka i astralnej krainy szczęśliwości, która jest naszym powołaniem i ostatecznym przeznaczeniem, trwa.

– Musimy posprzątać we własnym wnętrzu, a drogę oczyszczenia wyznacza drugi z sektorów, siedlisko Brata Kwiecie, przełożonego Jorga Steina. Jest to przestrzeń zhierarchizowana, enklawa twórczego niepokoju i nauki, miejsce przewartościowania umysłu.

– Chipowanie, urzędowe terapie w szpitalach psychiatrycznych, działalność obywatelskich wydziałów inwigilacji w Stein, pozostawiły trwały ślad w świadomości bohatera. Czy w tak skonstruowanym sektorze można przygotować się do życia w sferze doskonałej.

– Organizacyjnie sektor drugi dzielił się na zarządy i sekcje. Pierwsza integruje dusze strachliwe, których wiara w miłość Istoty Seraficznej jest następstwem panicznego strachu przed odrzuceniem i karą. Sekcja druga zrzesza dusze beztroskie i bohater do nich się zalicza. Werbalnie darzą Istotę Doskonałą miłością, lecz ich ziemskie życie zaprzecza wzniosłym deklaracjom. Otrzymane od źródła energii wszechświata dary rozpływają się w pokusach osobowości, która towarzyszy im, a nam także, od chwili narodzin, aż do śmierci fizycznego ciała….

– Zarząd drugi kontrolował sekcję trzecią i zamieszkałe tam dusze interesowne. Prowadziły one nieustanny handel wymienny z Istotą Seraficzną.

– Wielbiąc ją, domagały się w ziemskim życiu gratyfikacji za dobre myślenie lub czyny i same tę zapłatę pobierały,poprzez kodyfikację religii, organizację państwa, hierarchizację społeczeństwa, uprzywilejowanie w rodzinie. Ich osobowości doświadczały lęku, smutku, gniewu, samotności, nienawiści i wszelkich innych emocji w planetarnej egzystencji.

– Sekcja czwarta grupowała dusze narcystyczne. One w życiu ziemskim miały monopol na wygodną dla nich wszechwiedzę.

– Same siebie ceniły najbardziej, a miłość do istoty drugiej była nic nie znaczącym dodatkiem uwielbienia własnego.

– Dusze rozumne mają przywileje i obowiązki.

Mogą wybrać rodzaj pracy, którą chcą wykonywać i powłokę, w której pragną żyć. Oczyszczanie odbywa się w terenie, na Ziemi. Dusza czasowo pomniejszona do fizycznego wymiaru łączy się z ciałem i powraca na planetę. Organiczne ciało i duch wciąż są jednością. Dusza ewoluuje i oczyszcza się wraz z osobowością człowieka, zdobywając nowe doświadczenia.

– Tych szans i udogodnień pozbawieni są mieszkańcy ostatniej części Siedliska. Przekraczającym bramę sektora trzeciego ukazywał się napis: Mogłem przejść przez życie inaczej.

– To specyficzna kraina bytów odrzucających wszelkie formy kontaktu z Istotą Seraficzną. W ziemskiej egzystencji nie szanujących ludzkiego życia i pogardzających każdym stworzeniem.

– Niemniej, wierzący we wszechpojednanie Brat Antuan, szef sektora drugiego często mówił, że jest to krąg otwarty, a mieszkańcy sfery również otoczeni są miłością i mają przed sobą widoki godnej egzystencji.

Innego zdania jest analityk Albert Tarato, który definiuje tę przestrzeń jako stan wiecznej tęsknoty i utraconych szans, a takie postrzeganie sektora wykluczało zmiany na lepsze. Jest to zatem miejsce pozbawione uczuć, działania i myślenia. Stan niebytu. Piekło.

– Te sprawy, o których teraz rozmawiamy nie są jednak głównym wątkiem powieści.

– Niemniej, skoro mówimy o ewolucji człowieka , harmonii ducha z materią, drodze do nieśmiertelności , cyborgizacji itd. to warto byłoby spojrzeć na wszechświat również i z tej perspektywy. Ale oczywiście podstawowa oś powieści jest nieco inna, choć bohater przechodzi mozolną reedukację jako dusz i ciało biologiczne.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Aaron Landau

Spojrzenia

Paradoks Jorga Steina – wolność, życie bez strachu

W dobie rozprzestrzeniania się koronawirusa, Paradoks Jorga Steina jawi się jako książka prorocza. Okazuje się bowiem, że organiczna powłoka człowieka nie zawsze stąpa po ścieżkach ducha, a drogi Boga i ludzi u progu ewolucji biotechnologicznej nie są tożsame. Brutalne eksperymenty medyczne w tak zwanej Ptasiej Strefie na pograniczu chińsko-birmańskim, kontrola umysłów, przemysł transplantacyjny, sterowanie chorobami, …

Paradoks Jorga Steina książka nieprzeciętna.

Powieść Paradoks Jorga Steina, autorstwa Remy San Jakubowskiego, jest niewątpliwie wydarzeniem literackim I bynajmniej nie o rozgłos medialny rzecz się rozbija. Książka doczekała się już kilku recenzji, nawiasem mówiąc bardzo dobrych, i pierwszych ocen czytelników na forach społecznościowych, równie euforycznych, ale źródła jej nieprzeciętności należałoby poszukać gdzie indziej. Ma rację Ludmiła Janusewicz, recenzentka powieści, a …

Czytelnicy o książce Paradoks Jorga Steina

Zofia Kłos Ja również przeczytałam książkę w dwa wieczory… chłonęłam z ciekawością…. z zapartym tchem…. czasami musiałam przestać na chwilę , bo łzy spływające z moich oczu nie pozwalały mi czytać dalej…zmuszając tym samym.do myślenia…bo jest nad czym myśleć…życie to na ziemi i to rownolegle jakże nam obce i strachliwe… i miłość która jest z …

Formularz kontaktowy